Science fiction? Magic fiction! #5

dnia

Zsiądźmy na chwilę z naszych latających rowerów. Wiosenne wycieczki poczekają, gdyż przyszła pora na kolejne dywagacje o przyszłości świata czarodziejów. Poprzednie rozważania odnosiły się do podróżowania, biorąc pod włos klasyczną miotłę oraz kominkową Sieć Fiuu. Ponownie zagramy w grę „a może…” z tradycją. Tym razem na warsztat pójdzie różdżka.

Tak jest, mowa o najbardziej charakterystycznym elemencie świata czarodziejów. Życie bez różdżki z pewnością wielu osobom przysporzyłoby problemów. To jak życie bez ręki, aczkolwiek wartym zaznaczenia jest fakt, że sama ręka może stanowić całkiem użyteczny zamiennik tego magicznego przedmiotu.

Jak różdżka wyglądałaby w przyszłości? Czy w ogóle ulegałby zmianie? Może postęp magii i zaklęć wykluczyłyby ją z listy przedmiotów obowiązkowo wymaganych? Trudno odpowiedzieć na te pytania zwłaszcza, że nie znamy dokładnego obrazu tej przyszłości. Niewiadome są również wymagania przyszłych czarodziejów. Być może będzie im potrzebny przedmiot wyzwalający większą moc? A może bardziej kompaktowy, żeby był łatwiejszy do ukrycia? Pytań jest całe mnóstwo, a odpowiedzi prawie żadnej.

Czym jest różdżka? Cóż, to magiczny kijek mówiąc kolokwialnie. Przedmiot ten składa się z drewnianej obudowy oraz rdzenia. Oczywiście różdżka posiada jeszcze kilka parametrów, jednak te w poniższych rozważaniach mają drugorzędne znaczenie.

Mamy zatem to co na zewnątrz i to co w środku. Oba elementy można udoskonalić. Po co, zapytacie. Mugolska technologia rozwija się, dlaczego magiczna miałaby stać w miejscu? Zwłaszcza, że obecna forma różdżki ma pewne niedoskonałości. Mówię o uszkodzeniach mechanicznych. Nawet najtwardsze drewno da się złamać, w szczególności gdy zostanie potraktowane jakimś silnym zaklęciem. Można też zwyczajnie na nim usiąść co z powodzeniem złamie różdżkę mniej uważnych czarodziejów. Dlaczego twórcy różdżek temu nie przeciwdziałają? Być może nie mają takich możliwości. Wytwarzają różdżki z dostępnych materiałów. Drewno można wzmocnić zaklęciem, ale istnieje zagrożenie jego złamania w przenośni i dosłownie. Rozwiązaniem byłoby zaprojektowanie innego tworzywa. Sztucznego, wyprodukowanego w warunkach magiczno-laboratoryjnych. Mógłby posiadać strukturę drewna lub tylko właściwości przewodzące, pozostając fizycznie giętkim i niekruszący się. Możliwości są w zasadzie nieograniczone lub ograniczone wyłącznie wyobraźnią magicznych badaczy. Magbadaczy, jeśli można sobie pozwolić na swawolny neologizm.

Ten sam mechanizm można zastosować względem rdzeni. Elementy te są pochodzenia zwierzęcego przy ograniczeniu do magicznej fauny. Dodatkowo stanowią wyselekcjonowana ich część: włos, włókno. Być może istniałaby szansa wygenerowania ich esencji? A może pojawiłaby się opcja ich łączenia? Stworzenie uniwersalnego rdzenia byłoby wielkim osiągnięciem. Oczywiście pozostaje kwestia indywidualności. Różdżka jest metaforycznym podpisem czarodzieja, można też ją przyrównać do odcisku palca. Czy ujednolicenie rdzeni miałoby w takim wypadku sens? By osiągnąć większą moc być może, ale w kontekście psychologicznym niekoniecznie. Ludzie pragną indywidualności. Jest to potrzeba wynikająca z zachowań pierwotnych oraz, a może przede wszystkim, współczesnych nam zmian społecznych i mentalnych. Jest nas, jako ludzi, całkiem sporo. Wyróżnienie się z tłumu jest czymś, co podnosi naszą wartość jako jednostki. Czarodzieje bez względu na swoją zaawansowaną wiedzę z dowolnej dziedziny magicznej wciąż pozostają ludźmi podatnymi na swoje podświadome potrzeby.

W takim razie co z tym począć? Czy już na zawsze różdżki wyposażane będą w pióra feniksa lub włosy wili? Możliwe. Z drugiej strony Ziemia jest całkiem spora. Mugole wciąż ją badają, dopisując kolejne gatunki do nowoodkrytej fauny ich świata. Czarodzieje poznali swój już w pełni? Z całą pewnością nie! Nie ma najmniejszej możliwości, by to co znamy obecnie było kompletnym obrazem żyjących stworzeń. Gdzieś muszą być zwierzęta o których nam się nawet nie śniło. W niedostępnych górach, na dnie oceanu lub w podziemnych jaskiniach. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno stworzenie, mogłoby być ono źródłem nowego rdzenia. Mocniejszego. Trwalszego. Może nawet rewolucyjnego, który otworzy nowy rozdział w historii różdżkarstwa? Kto wie.

Można byłoby pomyśleć, że różdżki są tematem tabu w świecie czarodziejów. Tak charakterystyczny przedmiot nie może być przecież zastąpiony lub przekształcony — jest sednem klimatu, który nie powinien ulec jakimkolwiek zmianom. Tak myślimy my, ale czy następna generacja pomyśli tak samo? Może potrzeby będą inne. Może świat przybierze odmienną niż obecnie formę. Może przyszłe pokolenia zwyczajnie zapragną pójść dalej.

Warto się zastanowić nad przyszłością i się jej nie bać. W końcu sami ją tworzymy. I tym optymistycznym akcentem kończę kolejne dywagacje.

~Abasdarhon Cane

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Chameleon pisze:

    Myślałam, że napiszesz, że nowe różdżki będą przypominać długopisy. 🤔

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s