Skupienie

dnia

Siedziałem przed klasą do obrony przed czarną magią, mając nos schowany w książkę. Uwielbiałem czytać przed lekcjami, to zawsze pomagało mi się skoncentrować na lekcjach. W skupieniu czytałem, i czytałem, aż w końcu nadszedł czas aby wejść do sali. Zazwyczaj i tak opuszczamy ją po pięciu minutach, ponieważ bardzo dużo uczymy się o stworzeniach na świeżym powietrzu. Takie lekcję są świetne, szczerze kochałem naukę o tajemniczych, interesujących wszelkich stworzeniach. Nawet jeśli nie wyglądałem, zawsze czułam dreszczyk emocji przechodzący mi po plecach, kiedy słyszałem słowo Czerwony Kapturek czy Inferno. W każdym razie, nie zaprzeczałem, że obrona przed czarną magią jest jednym z moich ulubionych przedmiotów. Wstałem powoli z miejsca posiedzunku, oraz usiadłem sobie w sali gdzieś z przodu. Moje pilne uczestnictwa na lekcji są jak najlepiej odnotowywane, więc starałem się jak najbardziej odpowiadać na wszystkie pytania zadane przez profesorke. Przeczekałem jeszcze może z parę chwil, a po nieironicznie niecierpliwym wyczekiwaniu na cud powrócenia profesorki został spełniony. Na początku oczywiście przemowa, i hen daleko. Zdziwiłem się, kiedy tak dzisiaj nie było. Uczniowie z tyłu zaczęli podejrzewać coś w jej dziwnym zachowaniu lecz ta tylko rozpromieniła się.

— Zamiast tego proszę, niech każdy podejdzie powoli do manekinu oraz niech pokaże nam, jak prawidłowo używać zaklęcia do wytrącenia różdżki z dłoni. Podałam wam juź wcześniej zagadnienia, więc czas start! — Wszyscy się ekscytowali tym, że dzisiaj będzie jedna z pierwszych praktyk. Ja jednak przeraziłem się. Nie miałem pojęcia o żadnych zajęciach do wytrącania różdżki, a nie chciałem się pytać znajomych, ponieważ jestem uważany za najmądrzejszego. Manekinów było naprawdę dużo, więc podszedłem do jednego z nich. Wirowało mi w głowie z próby przypomnienia sobie czegokolwiek. Węstchnąłem, naprawdę to mogłaby być moja najgorsza ocenan z tego przedmiotu, a nie chciałem do tego dopuścić.

Nie miałem na nic ochoty. Z jedynego przedmiotu, który mnie zaintrygował i uwiódł było właśnie to przeklęte OpCM. Następnym razem raczej posłucham nauczycielki zamiast latać w chmurach. O ironio, czytałem książkę a nie byłem zbytnio skoncentrowany. Nigdy jednak nie zapomnę jednej z najokropniejszej sytuacji, jaką miałem.

A więc, na lekcji OpCM zemdlałem. Nie znane mi były przyczyny tego, jednak sądziłem, że coś nie było tutah takie, jakie być powinno. Obudziłem się w nocy, w jakimś ciemnym lesie. Nie mogłem się poruszać, ponieważ sparaliżował mnie strach. Poruszałem tylko powiekami, a koło mnie zbliżały się masa stworzeń z lekcji. Były już bardzo, ale to bardzo blisko mnie, a wtedy nastąpiło nieuniknione – obudziłem się ze snu. Nie wiedziałem, czy to moja kara za to, że nie słuchałem czu raczej czegoś innego? Nie mam pojęcia, jednak przydała by mi się koncentracja.

Mary Hamilton, Slytherin

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s