Okiem nowicjusza #16

dnia

Wkrótce koniec roku szkolnego. W przyszłym tygodniu mają się odbyć egzaminy. Następnie rozdanie świadectw. Już za moment wszyscy nowi przestaną być nowymi, a staną się absolwentami. Z tej strony Abasdarhon Cane. Pragnę napisać kilka słów o Winsford.

Długo zwlekałem z tym artykułem z kilku powodów. Przede wszystkim chciałem w pełni poznać szkołę. Trafiłem do niej całkiem przypadkowo. Gdzieś w zakamarkach Internetu mignęła mi reklama szkoły. Harry Potter? Lubię. Pamiętam jak czekałem do północy pod księgarnią, gdy publikowana była ostatnia część przygód tego chłopca. Całkiem przyjemne wspomnienia. Krótki ogląd poradnika, wymyślenie swojej magicznej persony i już. Zapis był gotowy.

Czytając poprzednie artykuły nowych uczniów zauważyłem pewną prawidłowość. Wszystko w szkole było świetne i przyjemne. Nie. Ja tak nie napiszę. Pierwsze dni to były naprawdę ciężkie chwile. Poradnik — chociaż napisany rzetelnie i rzeczowo — nigdy nie odda tego co faktycznie dzieje się na czacie. Dla mnie, osoby nieco przekraczającej średnią wiekową, było ciężko się wtopić. Chociaż duchowo stoję na poziomie przedszkola tak naprawdę nie znajdowałem odniesień do rozmów między uczniami z większym stażem. Błądziłem jak dziecko we mgle. Sytuację uratowały lekcje.

Naprawdę jest to najlepsza rzecz w szkole. Bądź co bądź właśnie na tym polega prowadzenie placówki edukacyjnej — na edukowaniu. Klimat jest po prostu fantastyczny. Nie jestem w stanie nawet określić jak bardzo pomysł ten przypadł mi do gustu. To jak drugie życie. Jak pisanie opowieści. Po prostu magia.

Wkrótce udało mi się znaleźć wspólny język z innymi krukonami. Komunikacja z ludźmi nie jest prosta ze względu na ograniczenia związane z medium pisanym. Nie znać tonu głosu, ani mimiki twarzy. Wszystko co się otrzymuje to zdanie napisane za pomocą takich czy innych słów. To generuje konflikty i nieporozumienia. Z drugiej zaś strony pozwala na pewną swobodę. Można sobie pozwolić na bycie naiwnym. Na bycie dziecinnym. Można równocześnie rozmawiać o rzeczach ważnych i się z tego śmiać. Można z całą powagą opowiadać żarty i analizować je jak sytuację polityczną na świecie. Jest to sposób otwarcia na ludzi, który gwarantuje równoczesny komfort psychiczny i anonimowość. Rezultat? Możesz być tu dziecinnie naiwny świata, uważać że wszyscy ludzie są dobrzy a pesymizm to tylko mrzonka wymyślona przez znudzonych ludzi. I nikt nie ma o to pretensji. Zostajesz zaakceptowany niczym przyjaciel z podstawówki, którego się dawno nie widziało.

Z Winsford wyniosłem wiele. Między innymi dozgonną niechęć do wykreślanek. Naprawdę. Nigdy więcej nie zrobię konkursu w tej formie. Jeśli kiedyś przyjdzie mi zamiana ról — wykreślanka będzie stanowić ostateczne narzędzie zemsty na denerwujących uczniach. Słowo się rzekło.

Szkoła ta stanowiła dla mnie niezwykłą przygodę. Jest energiczna. Jest różnorodna. Poza uwielbianymi przeze mnie lekcjami oferuje masę rozrywek w postaci gier czy konkursów. W zasadzie cały czas coś się dzieje, dlatego czas upłynął tak potwornie szybko. Dla mnie rok mógłby trwać kolejne 10 tygodni. Mógłby też nigdy się nie skończyć. Trudno rozstawać się z miejscem, do którego tak bardzo się przywykło.

Jeśli tylko życie na to pozwoli mam nadzieję kontynuować tę przygodę. Mimo że się odrobinę różnię. Mimo że wypowiadam się trochę inaczej. Winsford pomógł mi utwierdzić się w przekonaniu, że różnice wcale nie mają znaczenia. Ważne jest wspólne zainteresowanie i zabawa. Z tym właśnie kojarzyć mi się będzie moja Pierwsza Szkoła w Świecie Magii.

~Abasdarhon Cane

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s