Science fiction? Magic fiction! #9

dnia

Przyszła pora na ostatnie w tym roku szkolnym fikcje magiczne. Mam nadzieję, że nie przynudzałem za bardzo swoim pokrętnym rozumowaniem. Niektóre pomysły mogły wydawać się szalone lub straszne. Wystarczy jednak spojrzeć jak w latach 60. wyobrażano sobie przyszłość. Właściwie to byłem bardzo powściągliwy…

Pracując nad różnymi możliwościami dostrzegłem, że kwestie magiczne są dość plastyczne. W zasadzie jedynym czynnikiem, który ogranicza czarodziejów jest ich własna wyobraźnia. Przypomina to trochę malowanie na płótnie. Twórca a w zasadzie odkrywca sam decyduje jakiej farby użyć, czym ją nanieść oraz jaki gest wykonać. Dodatkowo może wybierać między różnymi typami płótna i podkładu, bo w końcu wciąż nie wiadomo czym jest magia. Czarodziej może bazować na wybranym poglądzie i stworzyć dzieło. Możliwości ograniczone są jedynie ludzkim jestestwem.

No właśnie. Przez pewien czas postrzegałem magię jako ideę. Ideę w kontekście filozoficznym, która jest bytem odrębnym od człowieka i funkcjonującym poza człowiekiem. Coś, do czego się dąży. Bo jaki jest cel korzystania z magii? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?

Oczywiście pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Przekracza granice o których wspominałem we wcześniejszych rozważaniach. Zmienia rzeczywistość. Przełamuje czas. Ale tak naprawdę po co jest? By umilać życie człowiekowi? Skoro tak, dlaczego nie każdy człowiek ma do niej dostęp? Należałoby uważać czarodziejów za jednostki wybitne? To trąci koncepcją nadczłowieka. Z drugiej strony czy przypadkiem nie o to chodzi?

Gdyby pochylić się nad tematem równości szybko zdalibyśmy sobie sprawę, że jej nie ma. Istnienie jej jest niemożliwe tak długo, jak żyją ludzie. Jednostka może być częścią ogółu, ale nigdy nie będzie z nią w pełni połączona. Utrata indywidualności — tak często wykorzystywana jako straszak we wszelakich przedstawieniach przyszłości — dla człowieka jest celem nieosiągalnym. Eliminując ją chociażby za pośrednictwem ogłupiających medykamentów eliminuje się istotę ludzką. Równe mogą być maszyny bez świadomości. Człowiek ze swoimi emocjami zawsze będzie się czuł albo niedoceniony, albo pominięty. Nawet jeśli w teorii wszyscy traktowani będą równo to z pełną dozą prawdopodobieństwa znajdzie się ktoś o innym zdaniu.

Skoro kwestia równych i równiejszych jest za nami, wróćmy do czarodziejów-nadludzi. Może należałoby tak właśnie na nich patrzeć. Posiadają bowiem umiejętności nieodstępne dla pozostałych. Można byłoby powiedzieć , że mają dar lub talent. Tak jak one magia jest przez czarodziejów rozwijana. Tak jak one niektórzy posiadają zdolności większe lub mniejsze. Tak jak one umiejętności mogą być dziedziczone. Czy magia jest talentem?

Porównanie czarodzieja do artysty pojawiło się już wyżej. Jak się okazuje nie do końca przypadkowo. Mówiłem też o idei. Cel ten jest właśnie czynnikiem, do którego dążą artyści. W ich głowach pojawia się pomysł, któremu nadają kształt. Poprzez pracę nad swoim dziełem próbują go osiągnąć. Malarze. Rzeźbiarze. Pisarze. Nawet architekci. Wszyscy posiadają zamysł — może niewyraźny, może całkiem konkretny — którego pragną dotknąć za pomocą wykorzystywanych przez siebie mediów.

Spójrzcie na architekturę starożytną. Ludzie po dziś zastanawiają się jak prymitywne ludy (w odniesieniu do nas) były w stanie opracować takie kształty. Taką precyzję. Jak mogli tak dbać o szczegóły. Cóż… mieli ideę! Dostrzegli ją i podążyli jej tropem. Jedna z teorii mówi o tym, że współcześnie jesteśmy tak przeładowani informacjami i bodźcami, iż nie jesteśmy w stanie jej pochwycić. Może to i racja.

Magia może być ideą. Bezpośrednio lub jako jej odłam. Czarodzieje są ludźmi, którzy dostrzegli tę ideę i za pomocą dostarczonych środków próbują ją okiełznać. Co się stanie gdy tego dokonają? To jest właśnie sedno. Wszystko i nic.

Może będzie to oświecenie. Może zwykła satysfakcja. Nie wie tego nikt, być może nawet bóstwa nie znają odpowiedzi na to pytanie. Idea jest bowiem czymś nad ludźmi i ich bóstwami. Bytem ostatecznym, który skrywa tajemnicę życia jako takiego. To jakby odkryć dlaczego w ogóle istniejemy. Zrobiła się z tego całkiem poważna dywagacja, prawda?

Na koniec powiem tylko jedno: czasem podróż jest celem samym w sobie. Więc odkrywajcie i poszukujcie, bo na tym polega nasza rola jako ludzi głodnych wiedzy. Odmeldowuję się. Do zobaczenia.  

~Abasdarhon Cane

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s